Dzisiejszego posta zamierzałem opublikować w ostatnie święta. Zawirowania związanie z wyjazdami, celebracjami, zmianą pracy i brakiem możliwości zwyczajnego skupienia myśli na tym, co naprawdę ważne, doprowadziły do dość długiej przerwy w publikacjach. Chcę w tym miejscu Was i siebie bardzo za to przeprosić i powiadomić o czekających nas w tym roku kilku ważnych zmianach. Przede wszystkim częstotliwość pisania zamierzam skrócić do trzech dni! Wielu, lub wszyscy moi czytelnicy są blogerami, więc wiecie lepiej ode mnie, że to wcale nie takie łatwe zadanie. Drugim istotnym elementem, będzie zmiana wyglądu strony, co prędzej czy później musi nastąpić. Obecna wersja jest toporna i nieociosana, podobnie jak ja sam w roli blogera. Kto wie, może kiedyś zasłużę sobie na to zaszczytne określenie w pełni, a moje zdanie pozwoli na spojrzenie na stare sprawy nowym okiem. Dziś właśnie o tym, jak znaleźć oryginalną, subiektywną opinię na mocno wyeksploatowany temat, o blogach, o mojej drugiej połówce i mnie samym w zdjęciowym podsumowaniu zeszłego roku.
sobota, 4 stycznia 2014
środa, 18 grudnia 2013
Seks gadżety i kryzys pożądania w udanych związkach
W każdym związku z długim stażem,
prędzej czy później pojawia się problem z podtrzymaniem pożądania. Z jednej
strony oczekujemy od kochającego nas partnera bezpieczeństwa, przewidywalności,
niezawodności, pewności, stabilności, bliskości itp. Czyli wszystko, co potrzebujemy
mieć do miłości. Z drugiej strony seks,
czyli to co chcemy od pożądania, tj: przygoda, nowość, tajemnica, ryzyko,
niebezpieczeństwo, zaskoczenie itp. Miłość to mieć, a pożądanie to chcieć. Tajemnica erotyzmu w długoletnim związku
polega tylko na umiejętnym połączeniu tych dwóch przeciwstawności. Jak mają nam
w tym pomóc sex gadżety? No właśnie - nijak.
czwartek, 12 grudnia 2013
Gdyby oni mógli mówić...
Czytam sobie właśnie
artykuł Kominka pt. ”Ilu skopanych księży potrzebujesz, aby poczuć się lepiej?” Mówi on o rozdmuchiwaniu przez media i
żerowaniu na temacie pedofilii w Kościele Katolickim, w dodatku z bardzo
płytkich pobudek. Żali się też (oczywiście na swój wyjątkowy sposób), że media
szukają wyjaśnienia tylko wśród samych księży, którzy swoimi wypowiedziami dają
jedynie pożywkę dla chciwych dziennikarzy. Przy czym to wszystko ma służyć wyłącznie dokopaniu klerowi. Zgadzam
się z nim całkowicie także w sprawie ignorancji przez dziennikarzy samej istoty
tematu, czyli przyczyn pedofilii w szeregach Kościoła. Postanowiłem więc pójść
o krok dalej i rozwikłać tą niesamowicie trudną, nierozwiązywalną i niebywale
skomplikowaną zagadkę - królową wszystkich zagadek. Moją drogę przez męki niekończących się poszukiwań i ślepych zaułków, opisuję poniżej.
czwartek, 5 grudnia 2013
Polskie obozy koncentracyjne - czyli co z tymi Niemcami?
Gdy kolejny raz słyszę w mediach o tym językowym skrócie myślowym, wspomnieniami wracam do trasy koncertowej, którą odbyłem wraz z moim
rockowym zespołem lata temu po niemieckich miastach i miasteczkach. Podczas gdy w kolejnym dzienniku zagrzewa się następna dyskusja na ten temat, ja jadę
busem w odległą już przeszłość. Wraz z kolegami i sprzętem muzycznym pędzimy autostradą do Berlina, gdzie czekają na nas nasi nowi niemieccy koledzy. Przyjdzie się nam z nimi zapoznać lada chwila.
czwartek, 28 listopada 2013
Moralność narzucona przez strach
Kiedy
podróżuję przez Polskę samochodem, widzę głównie ogrodzenia, płoty, siatki,
parkany, mury i żywopłoty. Nie tylko na wsiach i w małych miejscowościach, ale
także w dużych miastach, a coraz częściej na nowo budowanych osiedlach. Poodgradzani
od siebie, odizolowani, ale bezpieczni. Czyżbyśmy byli nieufni?. No tak, to pierwsza
i najważniejsza cecha każdego Polaka. Już od dzieciństwa wmawiano nam, żeby ufać
tylko sobie. Na pierwszy rzut oka to nic złego. Jesteśmy nauczeni radzić sobie
sami, jesteśmy Macho, a takich niełatwo wyrolować, bo to dobre cwaniaki. Poza tym
udowodnione jest przecież, że „cwaniakom” żyje się lepiej niż „frajerom” i w zasadzie
w tym miejscu mógłbym już skończyć. Problem polega na tym, że udowodnione jest
również, iż to właśnie społeczeństwa „frajerów” żyją i prosperują lepiej niż
społeczeństwa „cwaniaków”, a to już daje do myślenia.
czwartek, 7 listopada 2013
Stalkerem być
Gdy w oddali ujrzałem zarysy reaktora nr. 4, wiedziałem, że
śmiertelne promieniowanie będzie coraz większe. Zbliżając się, miałem w pamięci
prześwietlony przez radiację film z
Prypeci, a na nim oddział porucznika Prawika. Jeden z pierwszych, który został
wysłany z licznikiem Geigera pod elektrownię, by zmierzyć poziom skażenia.
Przez plecy przeszedł mnie dreszcz. Wiedziałem, że oni nie wrócili. Ja
zamierzałem…
Subskrybuj:
Posty (Atom)